WYWIAD dla DZIENNIKA RZECZPOSPOLITA
Współczesne pomysły artystów prawdopodobnie znajdą właściwe podłoże do odbioru dopiero za dwa, a być może nawet trzy pokolenia.
(red.)
A do jakiego gatunku artystycznego zaliczyłby pan swoją twórczość?
Ja o swojej twórczości myślę jeszcze nie w czasie przeszłym, tylko raczej teraźniejszym (śmiech).
W kontekście tego, co chciałbym rozwinąć na obecnym etapie, mogę to nazwać abstrakcją ekspresyjną z elementami przestrzennymi. Mnie zawsze interesowało obserwowanie rzeczy, które są dookoła, żeby odbiorca nie tylko widział obraz i nie tylko miał kontakt z przekazem dwuwymiarowym – użyjmy takiego pojęcia na potrzeby naszej rozmowy – ale żeby obraz go też otaczał, a nawet wchłaniał. I gdzieś moje pomysły idą właśnie w stronę rozbudowywania takich obiektów, które zaczynają się od obrazu, ale potem mają zupełnie inne kontynuacje, a nawet przenoszą się w świat wirtualny, co mnie ciekawi jako dodatkowa treść, którą odbiorca może sobie wytworzyć w kontakcie z dziełem sztuki.
